Posted on Leave a comment

Jak uśmiech wpływa na mózg i ciało

Czy wiesz, że uśmiech zajmuje 2 miejsce wśród 43 nawyków absolutnie szczęśliwych ludzi? I wcale to nie jest przypadek, ponieważ liczne badania naukowe pokazały, że uśmiech wpływa na wiele czynników naszego życia.

Uśmiech dodaje atrakcyjności. Pomyśl o osobach, które dobrze znasz i przypomnij sobie jak wyglądają z uśmiechem i bez. Gdy się uśmiechasz, ludzie odbierają Cię jako niezawodnego, zrelaksowanego i szczerego. Z uśmiechem wyglądasz na sympatycznego, życzliwego i uprzejmego. Wzrasta także Twoja charyzma. Dlaczego większość handlowców jest uśmiechnięta, bo to wpływa na zwiększenie ich sprzedaży. Nawet, kiedy kogoś nie widzisz, a jedynie rozmawiasz przez telefon, możesz wyczuć, czy jest uśmiechnięty i wyprostowany, czy zgarbiony i bez uśmiechu.

Uśmiechając się wpływasz pozytywnie na otoczenie. Każdy lubi odbierać uśmiechy. Z reguły uśmiech jest zaraźliwy i dzięki empatii emocjonalnej, zwanej także sprzężeniem zwrotnym, na uśmiech odpowiadamy uśmiechem. Poza tym, widok uśmiechniętej twarzy aktywuje u obserwatora czołowy płat mózgu, który odpowiedzialny jest za nagrodę. Ludzie chętnie więc przebywają w towarzystwie osób uśmiechniętych, a także chętniej robią z nimi interesy.

Dodatkowo uśmiech wpływa nie tylko na Twoje zewnętrzne otoczenie, ale także na Twój poziom szczęścia i zadowolenia. Za każdym razem, gdy się uśmiechasz, w Twojej głowie odbywa się mała imprezka, a Twój mózg czuje się mega szczęśliwy. Produkuje wtedy dobre neuroprzekaźniki takie jak dopamina, serotonina i endorfiny, hormony szczęścia. Dopamina dostarcza energii, motywacji i jest niezbędna do zmiany przyzwyczajeń. Endorfiny zmniejszają ból i wywołują pozytywne uczucia w całym ciele. Serotonina natomiast kontroluje ogólny nastrój. Brytyjscy naukowcy odkryli, że jeden uśmiech stymuluje mózg do szczęścia, jak 2000 tabliczek czekolady. Przy czym zjedzenie takiej dużej ilości czekolady na pewno nie byłoby zdrowie, natomiast uśmiech jak najbardziej, ponieważ redukuje on poziom stresu i zmniejsza ciśnienie krwi. Regularne uśmiechanie się poprawia układ odpornościowy, bo wzmaga produkcję białych ciałek krwi odpowiedzialnych za tworzenie przeciwciał.

Kto by pomyślał, że jedna taka prosta i łatwa rzecz jak uśmiech, potrafi zdziałać tyle dobrego: wyglądasz lepiej, poprawiasz swój nastrój, dajesz innym odczucie nagrody, redukujesz stres, pozytywnie wpływasz na swoje zdrowie i budujesz lepsze relacje. A co najciekawsze i najdziwniejsze zarazem, w ten sposób działa nie tylko prawdziwy, szczery uśmiech, ale także taki sztucznie wywołany. Może to się wydawać dziwne, żeby się uśmiechać w sytuacji nie do śmiechu, ale warto to zrobić. Poprawi to nasz nastrój i zaczniemy dostrzegać więcej pozytywów. Gdy nie jesteś w stanie sztucznie wywołać uśmiechu na swojej twarzy, włóż ołówek między zęby. Wtedy pracują podobne mięśnie jak przy szczerym uśmiechu i nastrój się poprawia.

Są trzy główne rodzaje uśmiechu:

  1. szczery uśmiech – charakteryzuje się symetrycznością. Usta są szeroko rozciągnięte i kąciku uniesione do góry, oczy też się śmieją i w zewnętrznych kącikach oka powstają zmarszczki. Często w tym uśmiechu pokazujemy zęby. Uśmiechu tego typu używamy, gdy coś nas szczerze rozbawi, do dzieci lub osób, które lubimy.
  2. Uśmiech grzecznościowy – także jest symetryczny, ale łagodniej rozciągnięty, zdecydowanie bez pokazywania zębów i często bez angażowania oczu. Tego typu uśmiechu używamy, do osób, których nie znamy, a chcemy być grzeczni lub uprzejmi. Odmiana tego uśmiechu może być w sytuacjach stresowych lub, gdy chcemy zamaskować zdenerwowanie lub zakłopotanie, ale mamy dobre intencje.
  3. Uśmiech szyderczy – to jedyny negatywny uśmiech. Jest niesymetryczny, a oczy nie pokazują radości, tylko zło lub przebiegłość. Taki rodzaj uśmiechu powinniśmy traktować jako ostrzeżenie przed złymi intencjami rozmówcy.

W pozostałych przypadkach uśmiech jest pozytywny i warty nadużywania. Ciekawe jest to, że dzieci rodzą się już z tą umiejętnością. Wiadomo to z przeprowadzonych badań na niewidomych niemowlakach, które mimo że nie widziały uśmiechu matki, potrafiły uśmiechać się na jawie i przez sen. Zrobiono także zdjęcia uśmiechniętych płodów w brzuchu u mamy.

Dzieci w ogóle dużo więcej się uśmiechają niż dorośli. Brytyjscy socjologowie przepytali około 2 tysiące osób i ustalili, że optymiści uśmiechają się od 7 do 11 razy dziennie, pesymiście maksymalnie raz, a 6-letnie dzieci aż 300 razy. Dla mnie to było bardzo zaskakujące, jak się dowiedziałam. Najdziwniejsze jest w tym to, że aby się uśmiechnąć trzeba zaangażować od 5 do 17 mięśni, a do pokazania smutku aż 47, a mimo to tak mało się uśmiechamy.

Robert Provine twierdzi, że częściej uśmiechamy się w towarzystwie niż, gdy jesteśmy sami. Wynika to z tego, że tylko 15% śmiechu pochodzi z zabawności dowcipu. Pewnie nie raz tak miałeś, że będąc w rozbawionym towarzystwie, nawet słaby dowcip był dużo bardziej śmieszny niż czytany w samotności.

Uśmiech może być zaczątkiem śmiechu. Normalnie podczas wdechu do naszych płuc trafia 0,5 litra powietrza, natomiast, gdy się głośno śmiejemy, aż 1,5. Inaczej mówiąc śmiejąc się lepiej dotleniamy organizm.

Dlatego mam dla Ciebie niespodziankę w powyższym filmie. Coś dla zdrowia. Wybrałam najbardziej zaraźliwe i śmieszne śmiechy. Na pewno nie uda Ci się nie uśmiechnąć.

A na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Na australijskim uniwersytecie przeprowadzono badania nad wpływem emotikonów na nasze reakcje. Okazało się, że uśmiechnięte emotikony wywołują takie same reakcje jak uśmiech. Nie szczędź więc uśmiechniętych buziek w komentarzach. Dzięki.

Posted on Leave a comment

Jak znaleźć i utrzymać motywację

Dla tych co wolą czytać:

Dzisiaj opowiem o motywacji. Motywacja to trudny zawodnik, raz jest, a czasem jej nie ma. Ale co to takiego ta motywacja. Świetnie to ujął Steven Pressfield w swojej książce „The war of art” . Motywacja jest wtedy, kiedy ból nie zrobienia czegoś jest większy niż ból zrobienia. No i coś w tym jest. Często jest tak, że gdy dochodzisz do jakiegoś muru, stwierdzasz, że już dłużej tego nie zniesiesz i podejmujesz działanie do zmiany.

Zgodnie z pierwszą zasadą Newtona, przedmiot w ruchu pozostaje w ruchu. Dlatego też, często łatwiej jest coś skończyć, niż zacząć. Zanim zaczniesz, w Twojej głowie pojawiają się wątpliwości i obawy, które skutecznie powstrzymują Twoje działania. Natomiast, jeśli na chwilę je zignorujesz i zaczniesz sukcesywnie poruszać się do przodu, wtedy jakoś to idzie i osiągasz swój cel.

Dlatego oprócz swojego celu, w który wierzysz i jest dla Ciebie ważny, dobrze jest wypracować sobie jakieś proste rytuały, które sprawią, że zadziałasz automatycznie i pomogą utrzymać Cię w ruchu nawet przy spadku motywacji. Ja na przykład codziennie tańczę na macie. Lubię to, ale czasem po prostu mi się nie chce. Jednak jeśli tylko uda mi się przekonać siebie, aby pójść nalać wody do dwóch kubków, rozłożyć matę i włączyć Stepmanię, reszta leci z automatu. Ponieważ te rytualne czynności są proste i nie wymagają praktycznie żadnej decyzji typu: ćwiczyć, nie ćwiczyć, więc ewentualny dyskomfort trwa tylko chwilkę, a świadomy umysł, nie zdąży się zorientować co się święci, kiedy już tańczę na macie i jestem zadowolona. Mam też swoje rytuały do nagrywania filmów dla Ciebie, czy pisania postów. Chodzi o to, aby maksymalnie uprościć i zautomatyzować rozpoczynanie jakiegoś działania. Gdy nie masz rytuałów, możesz jedynie liczyć, że wstaniesz rano z myślą: „Mam nadzieję, że dzisiaj będę mieć motywację do działania”. Natomiast rytuały powodują, że rozpoczynasz działanie niezależnie od motywacji, która pojawia się w trakcie, gdy widzisz zbliżający się cel, uaktywnia się ciekawość i efekt końca.

Czasem trudno jest zacząć, ale zawsze warto skończyć.

W jaki jeszcze sposób poprawić swoją motywację. Zadania, które sobie wyznaczasz nie mogą być zbyt proste, bo wtedy szybko się znudzisz, ani zbyt trudne, bo wtedy się zniechęcisz. Powinny być na granicy osiągalności dla Ciebie. Powinny być wyzwaniem, ale możliwym do wykonania przez Ciebie. Oczywiście dla każdego coś innego jest możliwe lub niemożliwe do zrobienia, dlatego zadania powinny być dobierane indywidualnie, tak abyś czuł, że możesz to zrobić. Wtedy ambicja napędzi Twoje działanie.

Szczytową motywację osiągamy w tzw. flow, czyli stanie, kiedy realizacja zadania pochłania nas tak bardzo, że zapominamy o bożym świecie. Ja tak mam podczas artystycznych wyzwań i wyszywania obrazów. Muzycy są zwykle we flow podczas tworzenia lub wykonywania utworów. Świetny sprzedawca może wchodzić w ten stan podczas negocjacji z klientem. Dla każdego to może być coś innego. Zwykle stan flow jest związany z tym co się bardzo lubi robić, lub na co się poświęciło dużo czasu. Moja mama zawsze mówiła, że jeśli w coś włożysz wystarczająco dużo wysiłku i czasu, to polubisz to.

Spadek motywacji często występuje, gdy zaczniemy za dużo słuchać swoich myśli. Ja z reguły nie pozwalam im na rozkręcenie spirali wątpliwości i jak tylko zauważam, że moje myśli chcą się rozbuchać i zniechęcić mnie od działania, wyciszam się medytując. Po tym jestem w stanie traktować swoje myśli jako sugestie, a nie rozkazy. Wtedy samodzielnie można wybierać, co się chce zrobić. Odłożyć działanie do jutra i poczuć chwilową ulgę z odpoczynku, czy pokonać zmęczenie lub chwilową niechęć, zrobić coś do końca i mieć z tego długotrwałe zadowolenie.

Staraj się zawsze zamykać rozmowy w Twojej głowie, zanim Cię zniechęcą. Utrzymywanie motywacji jest zdecydowanie łatwiejsze, niż ponowne jej wskrzeszanie.

Napisz w komentarzu, jak sobie radzisz ze spadkiem motywacji w postaci „nie chce mi się” lub „a co jeśli …”.

Posted on Leave a comment

Jak sobie poradzić z nadmiernym myśleniem

Dla tych co wolą czytać:

Czy wiesz, że rzeczą, która powstrzymuje ludzi przed życiem, którego pragną jest nadmierne analizowanie. Sprowadza się to przerabiania małego problemu lub trudności do przerażającego zdarzenia, zupełnie odklejonego od rzeczywistości.

Oczywiście myślenie, jest jak najbardziej w cenie i dobrze jest używać swojego rozumu do związywania problemów, czy pokonywania trudności. Jednak nadmierne analizowanie wszystkiego, może sprawić, że zatrzymasz się w swoim życiu i nie będziesz mógł ruszyć z miejsca. Doskonale wiem, o czym mówię, ponieważ przez wiele lat sama właśnie w ten sposób działałam, a właściwie nie działałam. Przychodził mi jakiś super pomysł do głowy, zapalałam się do niego, ale nadmierne analizowanie sprawiało, że w mojej głowie powstawało tyle wątpliwości i rozdmuchanych problemów, że pomysł przechodził do lamusa. Nadal czasami mi się to zdarza, ale teraz wiem już, jak sobie radzić, aby nie dopuścić do nadmiernego analizowania wszystkiego.

Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że wyszukujemy problemy lub wymyślamy nierealne przeszkody. To może być trudne czasami, bo w głowie wszystko wygląda prawdziwie. W tym celu warto poszerzyć perspektywę i zastanowić się, czy ten problem z naszej głowy będzie dla nas istotny za parę miesięcy lub lat. Jeśli nie, odpuszczamy analizy.

Warto też pamiętać, że aby zacząć działać, nie musisz znać całej drogi do celu. Wystarczy kierunek i pierwszy krok, a potem następny i następny. To tak jak z ustawieniem nawigacji. Wpisujesz cel podróży i nie wiesz dokładnie przez jakie mieścinki będziesz jechać, tylko przesuwasz się do przodu po kolei.

Na nadmierne analizowanie pomaga także ustalenie ambitnych, ale realnych terminów. Wtedy nie masz czasu na nadmierne przemyślenia, po prostu działasz.

Wiesz, nie możesz kontrolować wszystkiego. Czasem trzeba odpuścić, zaryzykować, zrobić coś spontanicznie, zareagować ad hoc.

Nasz system edukacji, od najmłodszych lat uczy nas, że popełnianie błędów jest złe. W szkole ocenianie jest to co zrobiliśmy źle, a nie to co zrobiliśmy dobrze. To powoduje, że potem w dorosłym życiu obawiamy się popełniania błędów. To prowadzi właśnie do nadmiernego analizowania wszystkiego w 50 scenariuszach. Tracimy na to energię, czas i entuzjazm. W takim świetle obawa przed porażką lub pomyłką wygląda zrozumiale, ale nie wspierająco. Lepiej zrobić coś niedoskonale najlepiej jak się umie w rzeczywistości, niż perfekcyjnie tylko w myślach.

Nadmierne analizowanie łączy się z perfekcjonizmem. Czasami możesz sobie w ogóle nie zdawać z tego sprawy, że z obawy przed czyjąś oceną, dążysz do perfekcji. Chcesz być najlepszy, najmądrzejszy, najfajniejszy. Super, dopóki te myśli motywują Cię do konkretnego działania, a nie tylko fantazjowania. Gorzej jeszcze, jeśli wywołują obawę, że tak może się zdarzyć, że jednak nie będziesz najlepszy, najmądrzejszy lub najfajniejszy, a wtedy Twój potencjał jest uwięziony w nadmiernym analizowaniu i wymyślaniu coraz to nowych scenariuszy w głowie jak coś zrobić perfekcyjnie. A ktoś inny w rzeczywistości zrobi to, o czym rozmyślasz od wielu lat i udoskonalasz w głowie plan . Może nie zrobi tego świetnie i perfekcyjnie, ale ile doświadczenia zdobędzie, ile się nauczy!

Jak więc poradzić sobie z nadmiernym analizowaniem.

  • Gdy Twoje myśli zaczynają się kłębić i napędzają śnieżną kulę, co często ma miejsce w stresowej sytuacji lub przed spaniem, powiedz sobie: „ Nie, teraz nie będę nad tym myślał, zajmę się tym, gdy mój umysł będzie klarowny rano”.
  • Kolejnym sposobem radzenia sobie z nadmiernym analizowaniem wywołującym strach, obawy i wątpliwości jest wymyślenie najgorszego REALNEGO scenariusza i zaakceptowanie go w stylu, no i Ok. Ten najgorszy, ale realny scenariusz, jest zwykle dużo mniej przerażający niż te wymyślane przez nasz nakręcony umysł. Znalezienie klarowności, z reguły zajmuje marę minut, a pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu i obaw potem.
  • Uważnie dobieraj ludzi ze swojego otoczenia, ponieważ zwykle jesteśmy mieszanką 6 osób, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Zadbaj o to, aby mieć wokół pozytywnych, energetycznych ludzi działających i nie mających problemu z nadmiernym analizowaniem.
  • W każdej sytuacji koncentruj się na tym, co się udało lub może się udać, a nie na problemach i porażkach.
  • Gdy nie możesz opanować natłoku myśli, nastaw minutnik na 5 minut i sobie pofolguj. Przeznacz ten czas na martwienie. Gdy budzik zadzwoni, zakończ martwienie i spisz na kartce wszystko to, przed chwil wywoływało Twój niepokój lub obawę. Daj sobie na to 10 minut. Gdy minutnik zadzwoni, pognieć kartkę do kosza, wyrzuć do kosza i ruszaj do działania.
  • Na natarczywe myśli dobre jest także kwestionowanie ich, czy aby na pewno te myśli są realne i w nie wierzysz.
  • Nie komplikuj i staraj się stosować najprostsze rozwiązania.
    • Czujesz się źle – idź do lekarza, zamiast szukać diagnozy w internecie i nakręcać się.
    • Wczoraj coś Ci nie poszło – zastanów się co następnym razem możesz zrobić inaczej, zamiast wałkować 16 scenariusz wczorajszej sytuacji, jak mogłeś się zachować, co zrobić, co powiedzieć, a co ktoś mógł zrobić, czy powiedzieć
    • Ktoś przestał Cię obserwować na portalu społecznościowym – rób swoje, zamiast rozważać, dlaczego tak się stało.
    • Usłyszałeś w wiadomościach coś negatywnego – nie oglądaj wiadomości, tam są tylko negatywne rzeczy, skandale i wypadki. Jestem pewna, że jeżeli będzie coś naprawdę istotnego, na pewno ktoś Ci o tym powie.
    • Martwisz się, że w Afryce jest susza – jeśli nie masz na to żadnego wpływu i nie możesz im tego problemu rozwiązać, to po co się tym dołować.
  • Rozwijaj swoją kreatywność i pielęgnuj ciekawość świata. Jako dziecko, każdy ma te dwie cechy, czy umiejętności naturalnie, a potem u większości zanikają, jeśli nie są pielęgnowane. Kenneth Robinson – pisarz i konsultant ds. edukacji przytacza na ten temat taką anegdotę:6-letnia dziewczynka, coś z zapałem rysowała na lekcji. Nauczycielka zafascynowana skupieniem i ciekawością małej, zapytała co rysuje. Ta odpowiedziała, że Boga. Nauczycielka się zdziwiła i powiedziała, przecież nikt nie wie jak on wygląda. Na co dziewczynka z przekonaniem i niegasnącym zapałem odpowiedziała: „Jak tylko skończę rysować, to się dowiem”. Właśnie o taką ciekawość i zafascynowanie chodzi. Mam podobnie, kiedy robię wyszywane obrazy. W fazie projektu, zwykle mam wizję, który kolor, gdzie użyć, jak chcę to wyszyć. Mimo to, zawsze jestem ogromnie ciekawa, jak całość wyjdzie. Czasami ostateczny wygląd nie jest zadowalający i wtedy poprawiam i z niegasnąca ciekawością oczekuję skończenia kolejnej wersji. To właśnie ta ciekawość napędza nasz do zrobienia czegoś niestandardowego, inaczej niż zwykle.

Przestań nadmiernie analizować i zacznij działać. Słuchaj intuicji i serca, a będzie dobrze.

Napisz w komentarzu, czy dopada Cię nadmierne analizowanie i jak Ty sobie z nim radzisz.

Posted on Leave a comment

Medytacja wpływa na mózg

Dla tych co wolą czytać + linki:

Cześć tu Ludmiła,

Powiem Wam dzisiaj o medytacji.

Przez długi czas medytacja kojarzyła mi się z siedzeniem godzinami w pozycji kwiatu lotosu , co skutecznie mnie powstrzymywało przed jej stosowaniem. Doszłam jednak do pewnego muru wewnętrznego i stwierdziłam, że chcę sprawdzić jak to jest i o co dokładnie chodzi z tą medytacją. Okazało się, że dla równowagi wewnętrznej wystarczy jedynie 10 minut codziennej medytacji i nie trzeba siedzieć w niewygodnej pozycji.

Ale po kolei. Zacznijmy od tego, co zyskujemy dzięki medytacji. Naukowiec z Harvard University – Herbert Benson przez wiele lat prowadził badania nad wpływem medytacji i relaksacji na nasze zdrowie i udowodnił, że dzięki nim obniża się poziom kortyzolu we krwi, a to wpływa na:

  • zmniejszenie ciśnienia krwi
  • zmniejszenie tętna
  • poprawienie krążenia
  • obniżenie cukru we krwi
  • poprawienie pamięci i skupienia
  • poprawienie odporności
  • zmniejszenie potliwości
  • odczuwanie mniejszego niepokoju i stresu
  • zwiększa produkcję dopaminy, która wpływa na nasz poziom zadowolenia

Ponadto, dzięki medytacji osiągamy spokój i harmonię wewnętrzną. Odklejamy się od zmartwień, których źródłem są nasze negatywne myśli oraz przestajemy się przejmować rzeczami, na które nie mamy wpływu. W ten sposób możliwe jest przekształcenie umysłu z negatywnego na pozytywny, z niespokojnego na spokojny, czy z nieszczęśliwego na szczęśliwy. Celem medytacji jest pokonanie negatywnych ograniczeń i kultywowanie konstruktywnych myśli. Medytacja to głęboka duchowa praktyka, której efektami możesz cieszyć się nie tylko w momencie jej wykonywania, ale przez cały dzień.

Są różne rodzaje medytacji, ale skupię się na tych, których sama spróbowałam. Powiem Ci moje subiektywne uwagi i odczucia na ich temat.

  1. Medytacja oddechowa. Chyba najbardziej popularna, dobra dla początkujących, ponieważ stosunkowo prosta do przeprowadzenia. Jej głównym zadaniem jest powstrzymanie rozproszenia uwagi. Aby ją przeprowadzić, usiądź na poduszce lub a krześle, w taki sposób, aby mieć proste plecy i klatka piersiowa była otwarta. Zasadniczo mógłbyś się także położyć, ale zbyt duży komfort, może spowodować zaśnięcie. Nie jest to nic złego, ale trudno to wtedy nazwać medytacją. Ręce mogą zwisać swobodnie, możesz położyć je na kolanach lub ułożyć je na wysokości klatki piersiowej jak do modlitwy. Oczy mogą być otwarte, ale zdecydowanie łatwiej jest z zamkniętymi. Oddychaj normalnie. Nie staraj się kontrolować, czy zmieniać oddechu. Obserwuj wewnętrznie jak Twoja klatka piersiowa się unosi i opuszcza. Gdy Twoje myśli uciekną, to nic nie szkodzi, nie rób sobie wyrzutów, tylko je łagodnie przywołaj do koncentracji na oddechu. Tak wytrwaj 10 minut. Możesz sobie wcześniej ustawić jakiś łagodny dzwonek w minutniku, aby się nie rozpraszać ciągłym sprawdzaniem czasu.Kiedy nie jesteś w stanie opanować uciekania myśli, pomyśl sobie takie zdanie: „Ciekawe, jaka będzie następna myśl”. Dla Twojego umysłu to bardzo trudne zadanie, ponieważ myśli kłębią się chaotycznie i nigdy nie wiadomo, jaka myśl będzie następna. Dlatego powtarzając to pytanie zajmujesz umysł szukaniem odpowiedzi na nie. Można to potraktować jako rodzaj mantry.
  1. I tu przechodzimy do medytacji z mantrą. Mantra polega bowiem na powtarzaniu dźwięku, słowa lub frazy w kółko. W sanskrycie słowo mantra oznacza „narzędzie umysłu”, wytwarzające wibracje i pozwalające odłączyć się od swoich myśli i wejść w głębszy stan świadomości. Mantra może być dowolna, jeśli jest łatwa do zapamiętania. Możesz np. powtarzać słowo typu: spokój, relaks, cisza, lub tradycyjne „om” symbolizujące wszechobecną świadomość.Ten sposób medytowania jest prosty, ponieważ nasz umysł jest zajęty powtarzaniem mantry, więc szybciej można wejść na wyższy poziom świadomości.
  2. Medytacja wizualna, polega na wpatrywaniu się w jakiś prosty przedmiot, punt lub płomień, do momentu przejęcia widoku przez wzrok peryferyjny (widzimy rozmazany obraz, tak jak patrzymy kątem oka). Dla mnie to jest trudna metoda, ponieważ nie potrafię wprowadzić się w głęboki relaks z otwartymi oczami i dużo łatwiej się rozpraszam.
  3. Medytacja w ruchu, polega na koncentrowaniu się na odczuwaniu swojej stopy, podczas chodzenia lub biegania. Ważne, aby te czynności odbywały się w ciszy, bez muzyki. Gdy próbowałam tej metody, faktycznie mogłam jakby bezwiednie przejść więcej niż bez niej, jednak nie odczuwałam takiego relaksu i spokoju, jak przy innych technikach, ale może coś robiłam nie tak.
  4. Medytacja artystyczna. Tak ja nazwałam, ale dla każdego może to być coś innego. Chodzi o robienie czegoś, co bardzo kochasz i całkowicie Cię to wycisza i pochłania. Mam tak przy wyszywaniu obrazów, kiedy tworzę w ciszy i tylko ze swoim wnętrzem. Po takiej sesji mam najlepsze pomysły.
  5. Medytacja ze śpiewaniem. Moje nowe odkrycie i ulubiona forma medytacji po artystycznej. Polega na śpiewaniu mantr. Siadasz sobie na krześle z prostymi plecami, zakładasz słuchawki i śpiewasz z nagraniem. Jest wiele śpiewanych mantr, ale ja używam jedynie trzech. Jeśli jakaś mantra Cię drażni, to znaczy, że nie jest dla Ciebie w danej chwili. Poszukaj innej, z którą będziesz współgrać.Podam Ci moje ulubione śpiewane mantry. Linki do nich znajdziesz w opisie pod filmem.
  1. Medytacja czakry serca. Czakry to centra energii w naszym ciele i serce jest jednym z nich. Czakra ta znajduje się pośrodku klatki piersiowej i związana jest z miłością, współczuciem, spokojem i akceptacją. Zamknij oczy, potrzyj dłonie, aby stworzyć ciepło i energię. Połóż prawą rękę na środku klatki piersiowej i przykryj ją lewą dłonią. Weź głęboki oddech i podczas wydechu wypowiedz słowo „Yam”, które jest wibracją związaną z czakrą serca. Kiedy to robisz wyobraź sobie zieloną energię promieniującą od klatki piersiowej do dłoni. Ta zielona energia, to miłość, życie i pozytywna energia. Kiedy będziesz gotowy, odsuń ręce i pozwól polecieć zielonej energii do świata. To fajna medytacja, robię ją zawsze na zakończenie śpiewania Ra Ma Da Sa.

Na koniec jeszcze kilka porad.

  • Staraj się medytować o stałej porze dnia. To pozwala na stworzenie pewnego rytuału i potem medytowanie wchodzi Ci w krew.
  • Nie medytuj po jedzeniu, bo możesz czuć dyskomfort, ponieważ Twój umysł zarządza wtedy trawieniem.
  • Medytacja to podróż. Nie zrealizuje za Ciebie Twojego celu, ale pozwoli wyciszyć negatywne myśli, czy przekonania i sprawi, że poczujesz większą chęć do działania, spokój i harmonie oraz zredukujesz obawy i ograniczenia. Ja zauważyłam zmianę już po pierwszym śpiewaniu. To tak jak wzburzona woda jest mętna, bo zmieszana z błotem, a jest spokojna staje się klarowna i przejrzysta. Tak samo dzieje się z naszym umysłem i myślami.

Napisz w komentarzu, czy próbowałeś już medytacji, która technika jest dla Ciebie najlepsza, czy zauważyłeś zmiany w swoim życiu, zachowaniu czy samopoczuciu po wprowadzeniu medytacji.

 

Posted on Leave a comment

Praktykowanie wdzięczności i szczęście

Dla tych co wolą czytać:

Cześć tu Ludmiła,

O wdzięczności trochę już wspominałam w filmie o przemianie z pesymisty na optymistę. Dzisiaj chcę ten temat rozwinąć, bo to ogromnie ważna i jednocześnie niedoceniana emocja.

Co to jest ta wdzięczność. To szczere i świadome docenianie tego co mamy i absolutnie nie chodzi tu o bycie sztucznie szczęśliwym i wiecznie uśmiechniętym, ale o zauważenie tego, co często traktujemy jako pewnik, a wcale tak nie musi być.

Czy wiesz, ze 663 miliony ludzi na świecie nie mają dostępu do czystej wody? To co 11 osoba! Szokujące co! Wyobrażasz sobie nie mieć czystej wody!? My mamy ją na co dzień, a jak zdarza się, że ją na chwilę wyłączą, to jak to utrudnia codzienne czynności. Mimo to, nie doceniamy tego, tylko traktujemy wodę jako pewnik.

Podobnie jest z prądem. Gdy jest przerwa w dostawie na dwie godziny, to już jest dramat. Wszędzie ciemno, nie można naładować telefonu, włączyć telewizora, nie działa lodówka, suszarka do włosów, żelazko … Na świecie bez prądu żyje 1,6 miliarda ludzi, czyli niemal co piąta osoba, a my traktujemy to jako pewnik.

Weźmy dach nad głową, cieszymy się czasem, że mamy ładny dom, czy mieszkanie, ale czy jesteśmy za to wdzięczni? Powinniśmy! Tylko w Polsce prawie 300 tysięcy osób jest bezdomna.

Idźmy dalej. Prawdopodobnie masz dwie ręce i dwie nogi i nie jesteś niepełnosprawny. Jesteś za to wdzięczny? Doceniasz to? Pewnie w ogóle o tym nie myślisz, bo to dla Ciebie normalka. Jednak prawie miliard ludzi na świecie mogłaby Tobie pozazdrościć braku niepełnosprawności.

Przytaczam te wszystkie dane statystyczne, ponieważ dla mnie to jest szokujące, że są to tak duże grupy ludzi. To pozwoliło uświadomić mi, ile jest podstawowych rzeczy, których na co dzień nie zauważamy, a dla wielu osób są one nieosiągalne.

Wiesz, nie chodzi o to, aby się z kimś porównywać. Jestem daleka od tego, ponieważ uważam, że jedynie porównywanie się ze sobą samym sprzed jakiegoś czasu ma sens i jest wymierne. Chodzi mi o zmianę perspektywy i o to co powinniśmy doceniać, co nie znaczy, nie dążyć do poprawy swojego życia.

Wróćmy do wdzięczności. Dr Robert Emmons (autor książki „Thanks”) w ciągu wieloletnich badań ustalił, jak wdzięczność wpływa na jakość życia. I tak:

  1. Bycie wdzięcznym zwiększa poczucie szczęścia o 25%
  2. Obniża stres
  3. Zwiększa energię życiową
  4. Wpływa na lepszy sen
  5. Jesteśmy bardziej skłonni do wybaczania, przez co nie trzymamy w sobie negatywnych emocji
  6. Dzięki wdzięczności, odczuwamy radość życia i budujemy lepsze relacje z ludźmi
  7. Bycie wdzięcznym w trudnych sytuacjach pozwala nam dużo lepiej poradzić sobie z nimi
  8. Obniża zapadalność na depresję
  9. Wdzięczność uskrzydla i daje sens życia
  10. Zmienia perspektywę i przekierowuje Twoje myśli na pozytywne tory.

Jak widzisz, warto praktykować wdzięczność, aby mieć radośniejsze i szczęśliwsze życie. Najbardziej wartościowym zadaniem i najtrudniejszym zarazem jest odczuwanie wdzięczności w trudnych sytuacjach. Nie chodzi tu bynajmniej o udawanie, że wszystko jest OK, czy spychanie i zakopywanie negatywnych emocji, tylko o zmianę perspektywy i uświadomienie sobie, że jest nadzieja, że znajdzie się jakieś rozwiązanie, że mogło być gorzej. Na przykład w przypadku utraty pracy można zareagować w taki sposób:

„Jestem zła, że straciłam pracę, ale jestem wdzięczna, że mam wspierającego partnera”.

Takie podejście pozwala przestać rozpamiętywać złe chwile i skoncentrować się na działaniu w stronę poprawy sytuacji.

Powiem Ci teraz, jak praktykować wdzięczność. W wielu artykułach o wdzięczności sugeruje się pisanie codziennie i na bieżąco Dziennika Wdzięczności. Chodzi o to, aby w momencie, kiedy poczujesz wdzięczność, zapisać ją w dzienniku, przy czym każdego dnia musi być przynajmniej 10 wpisów. Dla mnie ten sposób jest wysoce niewygodny w realizacji, ponieważ czasem nie mogę na bieżąco zrobić notatki, a poza tym na początku nie jest to takie oczywiste i szybkie. Dlatego używam słoika. Rano nastawiam się na zauważanie wdzięczności i potem w ciągu dnia, gdy to uczucie do mnie dochodzi staram się je w myślach uświadomić i zapamiętać. Potem w domu za każdą wdzięczność piszę jedną karteczkę i wrzucam ją do słoika. Jak mam gorszy dzień, losowo wyjmuję karteczki i czytam, aż humor mi się poprawi, co następuje naprawdę szybko.

Poza tym wieczorem, przed spaniem robię podsumowanie dnia i jeszcze raz przypominam sobie wdzięczności z danego dnia. Staram się, aby każdego dnia wyrazić wdzięczność za przynajmniej 3 rzeczy. Rano z kolei, po przebudzeniu, dziękuję za kolejny dzień, kiedy mogę robić co lubię, za słońce za oknem (jeśli jest, a jak nie to za ciepłą kołdrę), partnera obok, ciepłą herbatę, śpiewające ptaki za oknem, … Zawsze coś się znajdzie. Pamiętam, jak byliśmy na wakacjach, to codziennie rano wychodząc z pokoju hotelowego na zewnętrzny korytarz, rozpościerał się tak cudowny krajobraz, słońce przebijające się pomiędzy szczytami, ciepła bryza od morza, że zawsze mnie to rozczulało. Czułam wtedy ogromne szczęście, że mogę tam być. Zresztą jeśli chodzi o piękno natury, to często mi się tak zdarza, że jadąc samochodem i widząc cudny zachód słońca, piękną okolicę, drzewa pochylające się nad ulicą i tworzące tunel, cudnie złote budynki w promieniach zachodzącego słońca … zatrzymuję się i robię zdjęcie. Bo to są te chwile warte uświadomienia, wdzięczności i podzielenia się nimi.

W wyrażaniu wdzięczności staraj się być szczegółowy. Np. zamiast pomyśleć:

„Jestem wdzięczna za mojego męża”, powiedz „Jestem wdzięczna, że mój mąż zabrał mnie na grzyby, które bardzo lubię zbierać”.

Bądź konkretny i skoncentrowany na pozytywach. W ten sposób docenisz nawet drobne szczegóły chwil. Da Ci to większe poczucie szczęścia i pozytywnie wpłynie na Twoje relacje z ludźmi. Praktykowanie wdzięczności pomaga nam zmienić naszą perspektywę, z tego czego nam brakuje, na to co mamy. Świetnie to podsumował na przykładzie zdrowia historyk Thomas Fuller mówiąc: „Zdrowie jest niedoceniane, póki choroba nie nadejdzie.”

Traktuj, to, że jesteś zdrowy, że możesz chodzić i jeść jako dar, a nie pewnik. Pomyśl ile cudownych chwil Ci się dzisiaj przydarzyło, chodzi o drobiazgi, które jednak mają znaczenie: pocałunek od kochanej osoby, duma z osiągnięć, czy sukcesów dziecka, wspólnie spędzony czas z rodziną, zjedzenie czegoś pysznego, osiągnięcie celu, danie lub otrzymanie niespodziewanego aktu życzliwości, powiedzenie komuś szczerego komplementu, docenienie sprzedawcy w warzywniaku, kelnera w kafejce, wysłanie do kogoś bezinteresownego uśmiechu…

Pamiętaj i doceniaj te chwile. One składają się na cenny dar- dar życia.

Napisz w komentarzu, jak wyrażasz swoją wdzięczność, lub za co dzisiaj chcesz podziękować. Może kogoś zainspirujesz.

Posted on 1 Comment

Toksyczni ludzie jak sobie z nimi radzić

Dla tych co wolą czytać:

Cześć tu Ludmiła,

Opowiem Ci dzisiaj o 10 typach osób, których lepiej unikać, ponieważ są toksyczne. Jeśli jednak jesteś skazany na kontakt z nimi, to podpowiem Ci jak sobie z nimi radzić.

Ludzie są różni. Każdy ma inny charakter, nawyki i naturę. Są ludzie życzliwi i pomocni, ale także złośliwi i nieznośni. Ci ostatni napełniają nas negatywnymi myślami i drenują naszą energię. Wprowadzają niepotrzebny stres do naszego życia. Bycie w towarzystwie takich osób może być męczące i wywoływać lęk lub nawet depresję.

Oto 10 rodzajów osób, których lepiej unikać:

  1. Manipulant – jest to człowiek pozbawiony skrupułów. Potrafi świetnie manipulować innymi i wykorzystywać ich na własne potrzeby. Żeruje na innych niedowartościowanych osobach. Gdy wykorzysta i otrzyma, co możliwe, wyrzuci Cię do kosza. Manipulanci zastraszają, obrażają i manipulują słabymi istotami, nie lubią odmowy.

Rozwiązanie – bycie asertywnym i jasne ustalanie granic.

  1. Plotkarz – to osoba, która za wszelką ceną chce być w centrum zainteresowania. U każdego wynajduje coś, z czego może stworzyć plotkę poprzez rozdmuchanie wyrwanego z kontekstu zdania lub zdarzenia. Żeruje na nieszczęściach i sensacjach, często koloryzuje i mija się z prawdą. Jeśli ktoś opowiada Ci plotki o innych, możesz być niemal pewien, że za Twoimi plecami plotkuje o także o Tobie.

    Rozwiązanie – zmienianie tematu, niezadawanie pytań i nieprzekazywanie dalej informacji od plotkarza, a przede wszystkim nie powierzanie mu swoich tajemnic, bo na pewno ich nie zatrzyma dla siebie.

  2. Ofiara lub obwiniający – taki człowiek ponosi niewielką odpowiedzialność za swoje czyny. Zawsze znajduje tysiąc wymówek, aby pokazać, że winne jest otoczenie, sytuacja, ktoś inny. Gdy obwiniający zrobią coś nie tak, na pewno wskażą palcem na kogoś innego.

    Rozwiązanie – kwestionowanie wszystkiego, podawanie argumentów nie do podważenia, precyzyjne ustalanie odpowiedzialności na początku.

  3. Maruder narzekacz – wykazuje dramatyczną postawę „biada mi”.Jedna skarga wywołuje trzy następne. Maruderzy mają zastrzeżenia do wszystkiego i narzekają na wszystko od pogody, przez codzienne życie, politykę i otaczający wszechświat. Wymagają ciągłego potwierdzenia i rywalizacji w konkursie na najgorsze rzeczy, jakie im się przydarzają.

    Rozwiązanie – przede wszystkim nie przepraszaj, za coś na co nie masz wpływu. Bądź pomocny i cierpliwy w zadawaniu pytań w celu dotarcia do źródła problemu. Nie daj się wciągnąć w negatywną machinę narzekania.

  4. Wykrywacz wad – taka osoba na pewno znajdzie i nie omieszka Cię o tym poinformować o zauważonych wadach lub błędach (Twoich lub Twojego projektu). Tacy ludzie rzadko doceniają lub komplementują innych. Wręcz czyhają na czyjeś potknięcie lub błędy, żeby móc to wytknąć. W rezultacie, to nieszczęśliwi, zakompleksieni ludzie, którzy poprawiają swoją samoocenę i samopoczucie poprzez umniejszanie osiągnięć innych.

    Rozwiązanie – wskazywanie pozytywów oraz koncentracja na tym co się udało lub zostało zrobione dobrze.

  5. Obłudnik – człowiek bez kręgosłupa. Jest jak chorągiewka, zmienia zdanie z minuty na minutę. Każdemu potrafi pomaślić i przyznać rację, byle tylko uzyskać co potrzebuje. Trochę podobny do manipulatora, tylko na słodko.

    Rozwiązanie – unikanie takich osób, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy Cię wystawi.

  6. Przemądrzalec – zna się na wszystkim i niczym. Wszystko i wszystkich krytykuje, bo sam wie najlepiej. Może nawet pierwszy raz o czymś słyszeć, ale i tak będzie zgrywał eksperta. Nie szanuje i nie docenia doświadczenia i wiedzy innych. Oporny na nowe możliwości i rozwiązania. Z trudem przyznaje rację innym.

    Rozwiązanie – sugerowanie rozwiązań przez zadawanie pytań o jego radę. Wtedy on występuje w roli doradcy i myśli, że sam wymyślił rozwiązanie.

  7. Osądzający – ocenia Cię w pierwszych trzech sekundach i potem jest już bardzo trudno zmienić jego osąd i zdanie, jakie sobie o Tobie wyrobił. Takie osoby często oceniają innych według siebie, więc ich ocena działa jak lustro.

    Rozwiązanie – cierpliwość i pokazywanie się z dobrej strony.

  8. Pesymista – wszystko widzi w czarnych barwach. Torpeduje każdy pomysł i rozwiązanie. Koncentruje się na problemach, a nie na rozwiązaniach. Nie wierzy w siebie i ma niskie poczucie własnej wartości.

    Rozwiązanie – entuzjazm i nieugięta wiara w powodzenie.

  9. Nie słuchający – zadaje pytanie, ale nie czeka na odpowiedź i jej nie słucha, tylko myśli o tym, co może powiedzieć dalej. Jego wyprawa do Koziej Wólki urasta do wielkiego wydarzenia w porównaniu z Twoją egzotyczną wycieczką np. na Daleki Wschód. Nie masz szans dokończyć swojej myśli lub opowieści. Opinie innych są dla niego mało wartościowe, a sam potrzebuje jedynie pretekstu do żartów. Takie osoby mogą być odbierane jako bardzo kontaktowe i towarzyskie, jednak na dłuższą metę męczące. Taka jednostronna rozmowa.

Rozwiązanie – rzadkie spotkania w celu rozrywkowym z nastawieniem na słuchanie monologów.

Zawsze lepiej otaczać się pozytywnymi ludźmi, ponieważ dodają nam energii, motywacji i chęci do działania lub inspirują. Jeśli czujesz, że ktoś jest źródłem Twojego nieszczęścia lub frustracji, nie wahaj się go pobyć z kręgu swoich znajomych. Pamiętaj, to Twoje życie i masz prawo być szczęśliwym.

Jeśli w którymś z opisanych typów osób rozpoznałeś siebie, możesz się zmienić. Pewnie nie będzie to bardzo łatwe, ale możliwe. Uświadom sobie swoje zachowanie i świadomie, siłą woli, staraj zachowywać się inaczej, aby po trochu zmieniać swoje nawyki. Możesz nosić gumkę recepturkę na nadgarstku i kiedy zauważysz u siebie niepożądane zachowanie, strzelić z niej w rękę i pomyśleć, jakie zachowanie byłoby lepsze. To pozwoli nauczyć Twój mózg, że toksyczne zachowania są bolesne i przyspieszy przemianę. Proces zmiany wymaga wytrwałości, ale dasz radę, sam też się z nowym Tobą poczujesz lepiej.

Napisz w komentarzu, czy masz w swoim otoczeniu jakieś toksyczne osoby i jak sobie z nimi radzisz.

 

 

Posted on Leave a comment

Jak zmienić się w optymistę

Dla tych co wolą czytać:

Cześć tu Ludmiła

Jak zmienić się z pesymisty w optymistę. Pesymizm to nasza narodowa przypadłość. Lubimy narzekać, krytykować, oceniać. Działając w ten sposób sami sobie robimy gorzej, gdyż karmimy nasz umysł negatywnymi myślami. A wiesz jak to jest, na czym się koncentrujesz, tego masz więcej, a chyba wolimy mieć więcej tego co pozytywne!

Mam dla ciebie dobrą wiadomość, pesymizm jest uleczalny. Możesz nauczyć się być optymistą i wieść lżejsze i mniej uciążliwe życie. Optymizm bowiem otwiera nowe możliwości, pomaga przezwyciężać niepowodzenia i daje motywację i chęć do działania.

To co, gotowy na większy luz psychiczny ?

Mam dla Ciebie kilka prostych „life hack’ów”, które możesz wdrożyć niemal od zaraz.

  1. W pierwszej kolejności uświadom sobie, jakie trzy źródła z Twojego otoczenia negatywnie wpływają na Twoje samopoczucie i sposób myślenia. Przygotuj kartkę i zapisz odpowiedzi na następujące pytanie:
    Co z mojego otoczenia wprawia mnie w zły nastrój?

Może jakaś osoba, albo jej zachowanie, rozmowa z kimś, wiadomości w gazecie lub internecie, program w TV … itp. Zapisz, to co Ci przyjdzie do głowy.

Odwróć kartkę i wymyśl plan działania lub co mógłbyś zrobić od jutra, aby mniej czasu poświęcać na te trzy negatywne źródła. Jeśli masz problem z opracowaniem trzech planów to skoncentruj się przynajmniej na jednym.

2. Teraz weź drugą kartkę i wypisz, wszystko, co sprawia Ci przyjemność, wywołuje uśmiech na Twojej Twarzy, sprawia, że się cieszesz i masz dobry humor. Dla każdego to może być coś innego. Dla mnie to wyszywanie obrazów i wyzwania artystyczne, dla kogoś innego może to być sport, lub słuchanie muzyki…. itp. Odwróć kartkę i zapisz co możesz zrobić, aby mieć więcej radości, aby więcej czasu spędzać w sposób, który Cię raduje.

Przynajmniej przez kolejne 7 dni trzymaj się planu: mniej negatywów, więcej pozytywów i sprawdź jak się czujesz.
3. Kolejne porada w transformacji na optymistę, to szukanie pozytywów w każdej sytuacji. Optymista zawsze widzi światełko w tunelu, a pesymista – górę problemów. Dlatego następnym razem, jak coś nie pójdzie po Twojej myśli, zadaj sobie pytania:
Czego mogę się z tego nauczyć?
Co mogę zrobić inaczej następnym razem?
Jak w takiej sytuacji zachowałby się ktoś kogo podziwiasz? (tu wstaw imię przyjaciela, mentora, partnera, rodzica lub kogoś komu ufasz)
4. W negatywnych sytuacjach zapytaj siebie, czy to będzie miało dla Ciebie znaczenie za rok. W większości wypadków, raczej nie i wtedy nie warto się tym zajmować.
Bądź wdzięczny za to, co masz. Wdzięczność to bardzo niedoceniana sprawa, a potrafi dosłownie w chwilę zmienić perspektywę sytuacji. Ja się tak wytrenowałam, że często łapię się na myśli, że mam fajnie i jestem wdzięczna za rodzinkę, za dach nad głową, jedzenie i picie , że mogę robić, co lubię, że mogę patrzeć w gwiazdy lub oglądać zachód słońca, słuchać śpiewu ptaków, spotykać się ze znajomymi …. No lista jest długa. Postaraj się dostrzegać codzienne fajności, które traktujesz jak pewniki, a jest to powód do wdzięczności.
5. Następną rzeczą jest życie w TERAZ. Często wałkujemy coś z przeszłości, przeżywamy i rozpamiętujemy. To prowadzi jedynie do frustracji. Lepiej uświadomić sobie, co było nie tak i zaakceptować, że tak się stało. Czasem może to być trudne, ale to jedyne rozwiązanie, aby przestać o tym myśleć. Przeszłość minęła i nie wróci, szkoda się nią zajmować. Lepiej koncentrować się na TERAZ. Nie warto także zamartwiać się przyszłością. Jeśli na coś nie masz wpływu, to martwienie się nic nie zmieni. Jeśli natomiast masz na to wpływ, to zrób najlepiej jak umiesz, bądź dobrej myśli, ale nie oczekuj zbyt wiele. I luzik 🙂

6. Teraz proste ćwiczenie, które pozwoli Ci w stresujących lub negatywnych sytuacjach wrócić, do TERAZ. Weź kilka głębokich oddechów, takich aż do brzucha. Przez 2 minuty poświęć 100% swojej uwagi na swoje otoczenie. Gdzie jesteś, jaki jest płot wokół mijanego domu, co czuje Twój duży palec od lewej stopy, jakie odgłosy słychać za oknem lub w pomieszczeniu, gdzie przebywasz … taki trening uważności. Następnie przez dwie minuty skoncentruj się na swoim oddechu. Wdech – wydech, wdech – wydech. Zobaczysz, że poczujesz się lepiej.

7.  W kolejnym kroku zrób coś dla innych. Chodzi o drobne przysługi lub uprzejmości. Bądź życzliwy, powiedz komuś szczery komplement, pomóż nieść siatkę, przytrzymaj drzwi, wpuść samochód przed siebie, uśmiechnij się do kogoś … Drobne rzeczy. Zdecydowanie łatwiej jest odnaleźć pozytywną perspektywę wśród uśmiechu.

8. A wieczorem przygotuj sobie budujący cytat i połóż go przy łóżku, tak aby pierwszą rzeczą po przebudzeniu był właśnie on – zrobi Ci pozytywny początek dnia. Np. Duże rzeczy mają małe początki.

Napisz w komentarzu czy jesteś pesymistą, czy optymistą, czy wykorzystujesz moje porady. Jeśli uważasz ten film za wartościowy, podziel się z kimś ważnym dla Ciebie, zasubskrybuj i naciśnij dzwoneczek, aby wiedzieć, kiedy dodam kolejny film. Trzymaj się ciepło, hej 🙂

 

Posted on Leave a comment

Jak odróżnić intuicję od myśli

Dla tych co wolą czytać niż oglądać:

Cześć, tu Ludmiła,

Opowiem Ci dzisiaj jak odróżnić intuicję od zwykłych lub uporczywych myśli.

Mówi się, że intuicja to nasz najlepszy doradca i dobrze jest jej słuchać. Ale skąd mieć pewność, że to co słyszymy, to głos intuicji, a nie nasze uporczywe myśli. Jak rozpoznać, czy to intuicja, czy może myśli wynikające z naszych przekonań? Też miałam takie wątpliwości, dlatego postanowiłam zgłębić temat i podzielić się z Tobą tym, co udało mi się ustalić. Znalazłam 14 różnic, które w jednoznaczny sposób pozwolą Tobie rozpoznawać głos intuicji. A to czy go posłuchasz i będziesz mieć odwagę pójść za nim, to już zupełnie inna sprawa i kwestia Twojej decyzji.

No to do rzeczy. Zaczynamy porównanie.

  1. Intuicja pochodzi od Twojego najwyższego ja, a myśli od najniższego
  2. Głos intuicji jest zawsze spokojny, a myśli gorączkowe i wywołujące strach. Intuicja, nawet jeśli mówi Ci coś nieprzyjemnego, nie wzbudza niepokoju, czy strachu, w przeciwieństwie do myśli, które w ekstremalnym przypadku mogą wywołać nawet atak paniki. Intuicja jest pozbawiona emocji. Możesz potem jej nadać ładunek emocjonalny, myśląc o tym co Ci podpowiedziała, ale sama w sobie nie jest emocjonalna.
  3. Intuicja pomaga w teraźniejszości i daje Ci wskazówki, których potrzebujesz. Myśli natomiast są raczej przypadkowe i niezwiązane z tym co się dzieje w danej chwili.
  4. Głos intuicji jest zawsze cichy, myśli krzyczą i kłębią się w głowie.
  5. Intuicja podpowiada przeważnie raz, czasem dwa razy, a potem znika. Myśli kłębią się i narastają.
  6. Intuicja brzmi kochająco i wspierająco, a myśli dołująco i zniechęcająco
  7. Gdy przemawia intuicja, po prostu wiesz, że to jest dobre, nie masz wątpliwości. Możesz nie mieć odwagi, aby jej posłuchać, ale wiesz, że to jest dobre. Uporczywe myśli natomiast, nakręcają spiralę obaw, wątpliwości i nie możesz ich zatrzymać.
  8. Intuicja otwiera umysł i nowe możliwości, a uporczywe myśli zamykają serce i umysł, przez co czujesz się bezradny i zablokowany
  9. Intuicja rozwiązuje problemy, a myśli je tworzą.
  10. Intuicja kieruje Tobą, abyś wszedł na wyższy poziom, jest budująca, a uporczywe myśli destrukcyjne. Zwłaszcza, jeśli zostałeś przyzwyczajony do szukania we wszystkim problemów i wad, Twoje myśli będą podsuwać Ci tysiące przeszkód, obaw i problemów.
  11. Intuicja skłania Cię do pomagania innym, a uporczywe myśli tworzą barierę typu „ja” i „reszta świata”.
  12. Intuicja pomaga wskazać Ci drogę i zrozumieć, co czujesz i myślisz, czego pragniesz, natomiast myśli przejmują przekonania i wpływy od innych. Np. jeśli przebywasz z kimś, kto mówi z akcentem, wkrótce także i Ty zaczynasz mówić z takim akcentem.
  13. Intuicja pojawia się nagle znikąd jako coś w rodzaju „Aha!”, a myśli są wywoływane przez bodźce zewnętrzne i tworzą ciąg, jedna myśl wywołuje kolejną.
  14. Intuicję najlepiej słuchać w ciszy, a myśli mogą się kłębić nawet w hałasie.

To już wszystkie różnice pomiędzy intuicją, a uporczywymi myślami. Sądzę, ze teraz już nie będziesz mieć żadnych problemów z rozpoznaniem głosu swojego najlepszego doradcy – intuicji. Najłatwiej zapamiętać, że intuicja jest jednorazowym szeptem, który chce dla Ciebie jak najlepiej, rozwija Cię, pokazuje nowe rozwiązania i nie wzbudza niepokoju, ani strachu.

To wszystko na dzisiaj, napisz w komentarzu, czy słuchasz swojej intuicji, czy udaje Ci się ją odróżnić od uporczywych myśli. Jeśli uważasz ten film za wartościowy, podziel się z kimś ważnym dla Ciebie, zasubskrybuj i naciśnij dzwoneczek, aby wiedzieć, kiedy dodam kolejny film. Trzymaj się ciepło, hej 🙂

Posted on Leave a comment

Jak przeprowadzić bezpieczną wizualizację marzeń

Dla tych, którzy wolą czytać niż słuchać, umieszczam transkrypt.

Wizualizacja to potężne narzędzie, potrafi naprawdę wiele zmienić. Dlaczego mamy więc wrażenie, że wizualizacje nie działają, albo wręcz przenoszą odwrotny skutek niż byśmy się spodziewali. Nie wynika to z tego, że wizualizacje nie działają. Działają, tylko nie zdajemy sobie sprawy z naszej podświadomości, a konkretnie z tego, co tam u nas tkwi. Jakie mamy przekonania, jakie myśli. Nasz umysł dziennie produkuje 70 000 myśli.  Większość z nich jest nieświadoma i jeśli tego nie przepracujemy negatywna. Jest tak, ponieważ nasz umysł Jest tak skonstruowany, żeby uczyć się na zdobytych doświadczeniach i iść po najmniejszej linii oporu,  więc jeśli chcemy coś zmienić, wymaga to naszego zaangażowania i wysiłku. Przez lata powstają w naszej głowie przekonania,  które są instalowane przez rodziców, nauczycieli i środowisko.  Nie sądzę, że celowo wgrywają nam negatywne i ograniczające przekonania. W większości wypadków robią to z troski lub nieświadomości. No tak, ale jaki to ma związek z wizualizacjami.  Ano taki, że jeśli na przykład marzymy, aby mieć więcej pieniędzy i wizualizujemy sobie górę banknotów, może się okazać, że będziemy mieć jeszcze mniej pieniędzy. Jak to, Dlaczego? Po pierwsze, jeśli wizualizacja oparta jest o brak,  to są z tym związane silne emocje negatywne.  Im bardziej koncentrujemy się na braku, na przykład, że już nie chcemy być biedni, nie chcemy mieć długów, nie chcemy się ograniczać, tym więcej dostajemy tego czego nie chcemy. Dlatego robiąc wizualizację trzeba zamienić “nie chcę” na “mam”,” jestem” lub “chcę”.

Nie chcę być biedny. (zamieniamy na) Jestem bogaty.

Nie mam pieniędzy. (zamieniamy na) Mam pieniądze.

Nie chcę mieć długów (zamieniamy na) Starcza mi na wszystko.

Drugą sprawą są przekonania i połączenia pomiędzy nimi. Jeśli na przykład ktoś nie ma pieniędzy i marzy o pieniądzach, ale uważa na przykład, że pierwszy  1000 000 trzeba ukraść, albo że bogactwo przewraca w głowie, to nic z tego nie wyjdzie. Dlatego najpierw trzeba oczyścić umysł, na przykład przez medytacje, zadbać o pozytywne nastawienie i przepracować negatywne przekonania na temat, który chcemy wizualizować. Tak przygotowani siadamy do wizualizacji.

Usiądź lub połóż się wygodnie. Zadbaj, by nic Cię nie rozpraszało telefon, telewizor, domownicy itp. Weź kilka głębokich oddechów. Wyobraź sobie, że wdychasz dobro i wydychasz zło.  Następnie przenieść się wyobraźnią, w miejsce, gdzie chcesz być. Możesz sobie wyobrazić, że przenosisz się do równoległego świata, gdzie masz wszystko, czego pragniesz. Zobacz co masz dookoła, jaki samochód stoi w garażu, jak wygląda Twój pokój, kto jest przy tobie jak wygląda twój codzienny dzień, co robisz, czym się zajmujesz, jakie emocje to wzbudza w tobie. Postaraj się, aby w wyobraźni zadbać o wszystkie zmysły wzrok (co widzisz), słuch (co słyszysz), węch (jakie zapachy dochodzą do Twojego nosa, smak (co jesz dobrego) i dotyk (jakie są faktury i struktury poszczególnych przedmiotów, materiałów. Przyłóż się. Im więcej szczegółów sobie wyobrazisz, tym lepiej. Pamiętaj, aby myśleć tylko o pozytywnych rzeczach. Naciesz się tą chwilą z równoległego świata i dobrze ją zapamiętaj.

Wróć do swojego obecnego miejsca i powoli jak będziesz gotowy otwórz oczy. Kilka razy w ciągu dnia, chociaż na parę sekund przypominaj sobie te uczucia z Twojego równoległego świata, a codziennie przed snem powtarzaj wizualizację. W wyobraźni zachowuj się tak, jak byś miał już to wszystko czego pragniesz, a w rzeczywistości podchodź do tego bez oczekiwań, raczej w stylu dobrze by było… Bądź otwarty, na to co pojawia się w Twoim życiu, na okazje, ludzi, nowe rzeczy i dawaj sobie szansę. jak w tym kawale o wygranej w totolotku, kiedy wierny modli się do Boga i prosi go o wygraną, a Bóg odpowiada: Wyślij kupon. 🙂

A w kolejnym odcinku powiem ci co jeszcze jest ważne, aby kreować swoją rzeczywistość.

Napisz w komentarzu jak Ci się podoba film, jak się czujesz z wizualizacjami, co się zmienia w Twoim życiu. Jeśli uważasz, ten film za pożyteczny, daj łapkę w górę,  skomentuj, podziel się z kimś dla Ciebie ważnym. Zasubskrybuj i naciśnij dzwoneczek, aby nie przeoczyć moich kolejnych filmów.

Trzymaj się ciepło, hej.